Jeden odcinek serialu to za mało. Jak Polak ogląda, to na całego (Gazeta Wyborcza)

Kompulsywne oglądanie jest coraz bardziej popularne w Polsce. Blisko jedna czwarta internetowych widzów seriali ogląda więcej niż jeden odcinek za jednym zamachem – ustaliła firma Gemius dla “Wyborczej”.

Jakub Bierzyński, szef grupy domów mediowych OMD, nie ogląda seriali, ale 13 odcinków serialu “House of Cards” połknął w dwa dni. W tradycyjnej telewizji emitującej jeden odcinek tygodniowo zajęłoby mu to ponad trzy miesiące. W bibliotekach dostępnych na żądanie w platformach cyfrowych, sieciach kablowych czy w serwisach internetowych (jak np. Ipla, Player.pl czy HBO Go) wystarczy klik, żeby przejść do kolejnego odcinka i dowiedzieć się, co dalej. Z badań Gemiusa dla “Wyborczej” wynika, że może tak robić ok. 19-25 proc. oglądających seriale w legalnych polskich serwisach internetowych.

Trudno powiedzieć, ilu faktycznie tak robi, bo tylko dwa spośród największych internetowych serwisów VoD w Polsce zgodziły się na udostępnienie swoich danych, ale i one nie zgodziły się na publikację ich nazw. Nic dziwnego: stacje telewizyjne – a to właśnie do nich należy największy kawał rynku VoD w polskiej sieci – wciąż nie wiedzą, czego spodziewać się po kompulsywnym oglądaniu. Przecież im więcej czasu spędzamy w sieci, tym mniej zostaje go nam na oglądanie telewizji, a za internetowego widza reklamodawcy wciąż płacą dużo mniej niż za telewizyjnego.

Wyborcza

Seriale z drugim życiem

Tymczasem kompulsywnych widzów przybywa. Beata Białkowska, dyrektor marketingu i sprzedaży Cyfrowego Polsatu, powiedziała nam, że wśród osób oglądających seriale w serwisie Ipla oglądanie więcej niż jednego odcinka z rzędu staje się coraz popularniejsze.

– To widać na produkcjach, których całe sezony są dostępne w serwisie. W przypadku nadawanych codziennie w telewizji seriali widzowie nadrabiają zaległości z tygodnia w weekend – tłumaczy Białkowska.

Również Maciej Maciejowski, członek zarządu TVN, przyznaje, że w serwisie Player rośnie popularność nie tylko kontynuowanych produkcji, ale również tych zakończonych (np. “Usta usta”).

– Wśród najpopularniejszych formatów z “drugim życiem” są np. “Brzydula” i “Kryminalni”. W obu przypadkach możemy mówić o kompulsywnym oglądaniu – mówi Maciejowski.

Zachowania internetowych widzów prześledziliśmy we wrześniu, październiku i listopadzie zeszłego roku. Jesienią stacje zaczynają emitować premierowe odcinki swoich programów po letniej przerwie. Z danych wynika, że na razie Polacy traktują internetową ofertę stacji głównie jako sposób na nadrobienie zaległości.

– Z naszych obserwacji wynika, że największą popularnością odcinek serialu cieszy się przez zaledwie kilka dni po premierze. Z każdym kolejnym dniem jego popularność maleje – mówi Urszula Mazur z Gemiusa.

W zdecydowanej większości przypadków Polacy oglądają po dwa odcinki jednego serialu. Takich, którzy oglądają trzy, cztery albo pięć, jest kilkakrotnie mniej.

Kto pożera czas?

– Z moich osobistych obserwacji wynika, że to zjawisko dotyczy głównie seriali zagranicznych, a nie polskich – mówi Urszula Mazur. Problem w tym, że zdecydowana większość zagranicznych produkcji nie jest dostępna w Polsce legalnie. W tym nielegalnym świecie oglądanie pasjami nie jest rzadkością, a wieczorne i weekendowe maratony stały się niemal standardem. Są nawet tacy, którzy nie zaczynają oglądać serialu, dopóki nie “zgromadzą”, czyli nie ukradną z sieci wszystkich jego odcinków.

W USA, gdzie legalny wybór programów telewizyjnych w sieci jest znacznie bogatszy, kompulsywnych widzów jest więcej. Z badania Harris Interactive przeprowadzonego pod koniec 2013 r. na zlecenie serwisu Netflix wynika, że 61 proc. respondentów regularnie ogląda więcej niż jeden odcinek serialu za jednym razem.

Producenci zaczęli traktować serial jak film fabularny w odcinkach. Narracja staje się wolniejsza, inaczej rozkładają się akcenty i tzw. cliffhangery, czyli punkty, w których zawieszenie akcji ma utrzymać widza w napięciu i skłonić do dalszego oglądania. Coraz częściej poboczne wątki rozwijają się nie w kilku kolejnych odcinkach, ale dopiero w kolejnym sezonie. Jak np. wątek erotyczny, który pojawił się w drugim sezonie serialu “House of Cards” i na razie nie doczekał się rozwinięcia.

Jeśli tradycyjna telewizja jest pożeraczem czasu, to jak nazwać tę internetową? Dwa procent użytkowników Netfliksa obejrzało 13 odcinków drugiego sezonu “House of Cards” w ciągu weekendu po premierze.

Dwa odcinki serialu trwają zwykle od półtorej do dwóch godzin, a cztery – praktycznie wyczerpują dzienny limit czasu, który Polacy przeznaczają na oglądanie. W zeszłym roku były to cztery godziny i siedem minut dziennie, podczas gdy statystyczny Amerykanin ogląda telewizję ponad pięć godzin dziennie.

Seriale rządzą w VoD

Podobnie jak inne domy mediowe OMD zarabia najwięcej na kupowaniu w telewizji czasu antenowego dla reklamodawców. Czy oglądając wszystkie odcinki serialu za jednym zamachem, jego szef podcina gałąź, na której siedzi?

Z danych amerykańskiej firmy Rentrak wynika, że niekoniecznie. Szacuje ona, że w zeszłym roku statystyczny Amerykanin spędzał w serwisach VoD jedną godzinę i 14 minut dziennie. To o 12 proc. więcej niż przed rokiem, ale wzrost mocno zwolnił i wygląda na to, że ekspansja internetowego wideo w USA zaczyna hamować. Spadło też zainteresowanie większością gatunków dostępnych na żądanie, w tym filmami, muzyką i programami dziecięcymi. Skok zanotowały seriale telewizyjne, ale Bill Livek, prezes Rentraka, nie wierzy w kompulsywne oglądanie.

– W większości przypadków produkcji ogólnokrajowych stacji telewizyjnych widzowie oglądają na żądanie po 1-3 odcinki tygodniowo. To samo dotyczy produkcji sieci kablowych. Ludzie używają VoD do sprawdzenia seriali poleconych przez znajomych. Jeśli im się podoba, nadrabiają zaległości i resztę oglądają w telewizji – powiedział Livek w rozmowie z magazynem “Bloomberg Businessweek”.

Bierzyński zwraca uwagę na to, że amerykański widz od ponad roku dostaje w sieci premiery.

– Tam internetowa telewizja już wkroczyła na domowe salony i może być realnym zagrożeniem dla stacji, dlatego przedstawiają ją jako uzupełnienie tradycyjnej telewizji. W Polsce stacje bronią się, dając w sieci niemal wyłącznie powtórki, ale to się zmieni, gdy na nasz rynek wejdzie duży zagraniczny gracz – mówi szef OMD.

Czytaj dalej: Gazeta Wyborcza Jeden odcinek to za mało

Źródło: Gazeta Wyborcza

Share on LinkedInShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+

Zaufali nam

Śledź nasz profil na portalu Linkedin